Wieści ze Strasburga: Różnice pomiędzy wersjami

Linia 773: Linia 773:


Instytucje Europejskie leżą nieco dalej na północ, w miejscu, gdzie rzeczka Ill krzyżuje się z kanałem Marna-Ren. Na trzech rogach tego „skrzyżowania” wznoszą się trzy „ultranowoczesne” – jak powiedzieliby Francuzi – gmachy: Pałac Europejski (siedziba Rady Europy), Parlament Europejski oraz Trybunał Praw Człowieka. Tuż obok Pałacu Europejskiego leży największy i najładniejszy park Strasburga, zwany Oranżerią.
Instytucje Europejskie leżą nieco dalej na północ, w miejscu, gdzie rzeczka Ill krzyżuje się z kanałem Marna-Ren. Na trzech rogach tego „skrzyżowania” wznoszą się trzy „ultranowoczesne” – jak powiedzieliby Francuzi – gmachy: Pałac Europejski (siedziba Rady Europy), Parlament Europejski oraz Trybunał Praw Człowieka. Tuż obok Pałacu Europejskiego leży największy i najładniejszy park Strasburga, zwany Oranżerią.
== Powrót ==
<div style="text-align: right;">Kraków, 24 października 2004 r.</div>
Witam, witam
Wiem, że to trochę późno, ale od kiedy wróciłem do Krakowa, jestem bez dostępu do Internetu, czyli wirtualnie odcięty od świata. Zresztą, wakacje nie sprzyjały temu, żeby siedzieć przy komputerze i pisać. Niemniej opis moich ostatnich dni w Strasburgu i mojego powrotu do domu, no i jakieś podsumowanie całego pobytu, bez wątpienia należą się wszystkim dotychczasowym czytelnikom Wieści. A zatem zabieram się do pisania:
Koniec pobytu w Strasburgu był już całkiem luźny. Zajęcia na uczelni skończyły się mniej więcej w połowie miesiąca, a większość przedmiotów zaliczyłem już przed sesją. Niestety pod koniec czerwca większość znajomych zaczęła już wracać do domów lub przeprowadzać się do innych akademików, tak że zaczęło się już robić cokolwiek pusto i nudnawo. Jakimś urozmaiceniem były wycieczki rowerowe poza miasto; jak się miało później okazać, ostatnie moje przejażdżki na tym rowerze.
Remont, o którym pisałem w pierwszym semestrze, jeszcze się ciągnął, choć był już nieco mniej uciążliwy. W każdym razie co najmniej jedna z kuchni była stale zamknięta, a stare i brudne kuchenki wymieniono na… żadne. Zasada, że pokój należy zosatwić w takim stanie, w jakim się go zastało, w moim akademiku nie obowiązywała: my zastaliśmy swoje pokoje rozbebeszone, zakurzone, a czasem nawet trochę zagruzowane, ale zdać musieliśmy pokoje sterylnie czyste i nienaruszone.


{{clear}}
{{clear}}