Wieści ze Strasburga: Różnice pomiędzy wersjami

Nie podano opisu zmian
Linia 1: Linia 1:
[[File:Wieści ze Strasburga.PNG|center|700px|Wieści ze Strasburga]]
[[File:Wieści ze Strasburga.PNG|center|700px|Wieści ze Strasburga]]


Podczas studiów w [[Strasburg]]u w roku akademickim 2003/2004, [[Judek]] prowadził blog pod takim właśnie tytułem, głównie po to, żeby rodzina i znajomi wiedzieli, co u niego słychać. Bloga (pisanego – wstyd powiedzieć – w całości krojem pisma Comic Sans) już dawno nie ma, ale poniżej można poczytać to, co dzięki Wayback Machine udało się uratować.
Podczas studiów w [[Strasburg]]u w roku akademickim 2003/2004, [[Judek]] prowadził blog pod takim właśnie tytułem, głównie po to, żeby rodzina i znajomi wiedzieli, co u niego słychać. Bloga (pisanego – wstyd powiedzieć – w całości krojem pisma Comic Sans) już dawno nie ma, ale poniżej można poczytać to, co udało się uratować dzięki Wayback Machine i odzyskać z dawno padniętego dysku.


== Przyjazd ==
== Przyjazd ==
Linia 35: Linia 35:


To tyle na razie. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie z tego dziwnego kraju, gdzie chyba tylko niebo wygląda tak jak w Krakowie. Miłych wrześniowych wakacji i udanych poprawek!
To tyle na razie. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie z tego dziwnego kraju, gdzie chyba tylko niebo wygląda tak jak w Krakowie. Miłych wrześniowych wakacji i udanych poprawek!
== Nostalgia ==
Strasburg, 5 września 2003 r.
Bandziur!
Rzeczywiście, moje wrażenia stąd są bardzo podobne do tych, które Jajco przywiózł ze Szkocji. W moim pokoju też są dwa krany – z jednego płynie woda zimna, ale w miarę czysta, a z drugiego – gorąca, mętna i śmierdząca. Jeśli chodzi o jazdę pod prąd, to bardzo mi się spodobały znaki na tutejszych drogach jednokierunkowych: z jednej strony jest znak: „zakaz wjazdu” i tabliczka: „nie dotyczy rowerów”, a z drugiej – tabliczka: „uwaga na rowery jadące pod prąd”.
Tymczasem załatwiam sobie różne formalności. Biurokracja jest tylko trochę gorsza, niż Kafka mógł sobie wyobrazić. Na szczęście jest tu cała masa różnych organizacji studenckich, które są bardzo pomocne i wyręczają mnie częściowo w robocie papierkowej. Jedna z tych organizacji, odpowiedzialna szczególnie za studentów zagranicznych składa się z samych dziewczyn i to na ogół ładnych – żyć, nie umierać!
Jak byście kiedyś mieszkali we Francji, to polecam do słuchania ''Radio Nostalgie'' – muzyka z lat 1950–80. po angielsku (Beatles, Presley, Beach Boys, Bob Marley...) i po francusku (Charles Aznavour, Jacques Brel, Edith Piaf…). Poza tym standardowo – wiadomości (lokalne i krajowe, ale nic ze świata), prognoza pogody, konkursy i każdego ranka horoskop. Przy okazji ciekawostka: „lata 60. i 70.” to po francusku: ''„les années soixante et soixante-dix”'', ale jeśli ma się na myśli epoki w historii muzyki rozrywkowej, to mówi się: ''„les sixties et les seventies”''.
W wiadomościach mówi się tu w kółko o tzw. „ofiarach kanikuły” czyli o ludziach, którzy zmarli z powodu sierpniowych upałów. A co słychać w Polsce? Kogo teraz przesłuchuje wielebna Komisja?
Pozdrowienia dla Wszystkich!
== Rowery ==
Strasburg, 7 września 2003 r.
Czołem!
Pisałem Wam już, jak to w Strasburgu rowery mogą spokojnie jeździć pod prąd. Prawda jest taka, że Strasburg to miasto stworzone dla rowerów (po francusku: ''les vélos''). Trzeba to przyznać strasburskim władzom miejskim, że o co jak o co, ale o rowerzystów to się troszczą. Od dróg rowerowych jest aż gęsto, a nie należy do rzadkości, że te drogi nawet skądś dokądś prowadzą – w przeciwieństwie do krakowskich, które zaczynają się byle gdzie, a kończą 200 m dalej, też byle gdzie. Tutaj dróg rowerowych jest w sumie ponad 400 km i na ogół są połączone ze sobą tak, że tworzą jedną sieć.
Wiele tutejszych chodników dzieli się na trzy pasy: jeden dla pieszych i dwa dla rowerzystów. Gdzie indziej pasy dla rowerów wydzielone są na jezdni – obowiązkowo w obu kierunkach, nawet jeśli dla samochodów droga jest tylko jednokierunkowa. Na niektórych ulicach są wydzielone specjalne pasy dla autobusów; ale rowerzystom też wolno po nich jeździć. Jeśli zaś na danej ulicy nie ma osobnej drogi dla rowerów, to można jechać po jezdni albo po chodniku – do wyboru.
Ale to nie wszystko. Rowery można wozić w tramwaju (poza godzinami szczytu) za darmo. Trochę dużo stoi się na światłach, choć większość rowerzystów regularnie je olewa. Przejazdy przez jezdnie są oznakowane wyraźniej niż przejścia dla pieszych (biało-zielone pasy). W praktyce, nawet jeśli nie wynika to z przepisów o ruchu drogowym, to wszyscy – zarówno zmotoryzowani, jak i piesi – ustępują pierwszeństwa rowerzystom. ''„Les vélos sont rois”'' – rowery rządzą!
Poza tym w mieście jest kilka wypożyczalni rowerów (''Vélocations''), strzeżonych parkingów dla rowerów (''Véloparcs''), a także niekomercyjny – działający na zasadzie stowarzyszenia – warsztat rowerowy (''Vélostation''). Do tego stowarzyszenia nie zapisałem się z powodu zbyt wysokiej dla mnie składki, ale i tak trochę mi tam pomogli z moim rowerem.
Jest tylko jeden problem, za to poważny: kradną. Dlatego większość ludzi jeździ tu na starych, pordzewiałych złomach, a jedyne, co mają nowe i solidne, to zapięcia do rowerów. Od czasu do czasu można też zobaczyć rowery przypięte niegdyś do słupa, po których została już tylko… rama (i zapięcie). Ja natomiast przyjechałem z dość nowym i porządnym rowerem, i ze starym, zdezelowanym zapięciem. I od samego
początku wszyscy powtarzali mi: „Jak najszybciej kup sobie nowe zapięcie. A najlepiej dwa.” W końcu jeden facet z ''Vélostation'' po prostu zmusił mnie do kupienia zapięcia (nawet nie takie drogie: 5 €). A kiedy nie jeżdżę, to trzymam rower w pokoju; jak
dotąd nikt się nie czepiał, że nie wolno.
Tyle o rowerach. Pozdrawiam wszystkich cyklistów, żydów i masonów!


== Topografia ==
== Topografia ==
Linia 72: Linia 106:


Pozdrawiam i ''bon appétit !''
Pozdrawiam i ''bon appétit !''
== Uczelnia ==
Strasburg, 26 września 2003 r.
Cześć,
Pomyślałem sobie, że trzeba by wreszcie napisać coś o tym, po co tu właściwie przyjechałem, czyli o studiach. A pisząc o tak poważnej instytucji jak uniwersytet, nie wypada zacząć inaczej jak od krótkiego rysu historycznego:
Akademia Strasburska została założona już w XVI w., a status uniwersytetu (prawo nadawania stopni doktorskich) uzyskała w 1621 r. Po wcieleniu Strasburga do Francji w 1681 r. uczelnia, która zachowała swój luterański charakter, stała się z czasem ważnym ośrodkiem kształcenia przyszłych dyplomatów, m.in. Klemensa von Metternicha. Do znanych absolwentów należy również J.W. von Goethe. W czasie Rewolucji uniwersytet zeświecczono, ale przynajmniej uniknął nacjonalizacji. Pod panowaniem niemieckim, tj. po 1871 r., uczelnia została znacznie rozbudowana; wzniesiono wtedy m.in. majestatyczny gmach zwany Pałacem Uniwersyteckim.
W 1968 r. Uniwersytet Strasburski został podzielony na trzy osobne uczelnie: Uniwersytet im. Louisa Pasteura1 (nauki przyrodnicze), Uniwersytet im. Marca Blocha (nauki humanistyczne) oraz Uniwersytet im. Roberta Schumana (nauki społeczne), na którym teraz studiuję. Robert Schuman (1880-1963), którego imię nosi moja uczelnia, był w latach 1948-1953 ministrem spraw zagranicznych Francji i – jako współinicjator utworzenia Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali – jest uważany za jednego z ojców zjednoczonej Europy.
Jednostka organizacyjna, której tu podlegam, to Europejski Instytut Wyższych Studiów Handlowych (IECS 4) mieszczący się w budynku noszącym bardzo szumną nazwę: Europejski Biegun Ekonomii i Zarządzania. Jest to zresztą ogromna wygoda, że nie trzeba latać na kolejne wykłady z jednego pawilonu do drugiego, czy – jak się czasem u nas zdarza – na drugi koniec miasta do innego kampusu mając na to 5 minut czasu; tutaj wszystkie zajęcia mam w tym samym skrzydle jednego budynku.
Studia zorganizowane są tutaj tak, że pierwszy rok jest ogólny, a kierunki (prawo, finanse i bankowość, rachunkowość, logistyka, marketing, zarządzanie systemami informacyjnymi, zarządzanie zasobami ludzkimi, zarządzanie strategiczne) wybiera się dopiero na drugim. Na każdym kierunku jest określona liczba przedmiotów kierunkowych (obowiązkowych) oraz przedmioty do wyboru, no i języki obce. Zapisy na poszczególne przedmioty odbywają się poprzez intranet, a ponieważ liczba miejsc na poszczególnych kursach jest ograniczona (czasem bardzo), to kto pierwszy, ten lepszy.
Te zasady nie obowiązują tzw. ''visitants'', czyli studentów zagranicznych na wymianie nie dłuższej niż jeden rok. W związku z tym ja mogłem sobie wybrać przedmioty z dowolnego kierunku i z dowolnego roku. Był mały problem z tym, że ''visitants'' zapisują się <u>po</u> miejscowych studentach, więc gdy ja mogłem wreszcie zacząć swoje zapisy, to okazało się, że na niektórych kursach już nie ma miejsc. Ale na szczęście, czego nie dało się załatwić przez komputer, dało się załatwić osobiście. Tylko jaki jest wtedy pożytek z intranetu?
<poem>A oto przedmioty, na które się zapisałem:
1) Cztery przedmioty informatyczne:
• ''Data Mining;''
• ''Management des systèmes d’information'' (zarządzanie systemami informacyjnymi);
• ''Organisation et technologie de l’information et de la communication'' (organizacja a technologia informacyjna i komunikacyjna);
• ''Télécommunication, réseaux et sécurité'' (telekomunikacja, sieci i bezpieczeństwo).
2) Dwa przedmioty logistyczne:
• ''Achat privés'' (zakupy prywatne);
• ''Organisation de l’entrepôt'' (organizacja magazynu);
3) Dwa przedmioty z zarządzania strategicznego:
• ''European Integration'' (integracja europejska – po angielsku);
• ''European Management'' (zarządzanie europejskie – po angielsku).
4) Jeden przedmiot z zarządzania zasobami ludzkimi:
• ''Cross-Cultural Issues of Human Resources Management'' (kulturowe zagadnienia zarządzania zasobami ludzkimi – po angielsku).
5) I jeden przedmiot językowy:
• ''S’exprimer en français'' (wysłowić się po francusku).</poem>
To ostatnie przypomina trochę podstawówkę, bo poziom językowy jest dość zróżnicowany i zaczynamy od czytania bajek La Fontaine’a. Ale myślę, że ten kurs mi się jednak przyda, bo nacisk jest bardziej na mówienie niż na pisanie, czyli trochę inaczej niż miałem przez ostatnie trzy lata francuskiego na AE. Co do innych przedmiotów, to fajniejsze są na ogół te prowadzone przez cudzoziemców. ''European Integration'' jest w ogóle zarezerwowane dla ''visitants'', prowadzi to Niemiec, więc można się trochę pośmiać z żabojadów. ''Data Mining'' z kolei prowadzi bardzo miły Grek i choć wykład jest po francusku, to przynajmniej wolno i wyraźnie, a pracę semestralną można oddać po angielsku. Francuscy wykładowcy robią przeważnie dość ciekawe zajęcia, ale mają tendencję do zbytniego rozpędzania się. Ale za to prawie wszyscy korzystają z prezentacji multimedialnych (PowerPoint), co w Polsce należy jednak wciąż do rzadkości.
To, co mi się tu podoba, to to, że większość wykładowców wystawia ocenę na podstawie pracy w ciągu semestru, a nie jednorazowego egzaminu. Najczęściej zaliczenie polega napisaniu pracy zespołowej na zadany lub wybrany temat oraz prezentacja tematu w klasie. Tworzenie zespołów jest też dobrą okazją do zawierania znajomości; bardzo dobrze, że chociaż przy nauce można kogoś poznać, bo koszty imprezowania nie sprzyjają zbytnio socjalizacji.
Dostęp do informacji naukowej jest bardzo duży. Mogę korzystać praktycznie ze wszystkich bibliotek w Strasburgu, a dostęp do Internetu mam na uczelni – co wiedzą już ci z Was, z którymi rozmawiałem na Gadu-Gadu – prawie nieograniczony. Myślę, że ogólnie warunki do studiowania są tu całkiem niezłe. A że nieuchronnie zbliża się październik, życzę Wszystkim, żeby Wasze studia były równie lekkie albo
i lżejsze. Powodzenia!
Dzięki za zachętę do dalszego pisania. Liczę na więcej listów od Was, zwłaszcza od tych, którzy jeszcze się nie odezwali. Czekam na Wasze sugestie i pytania, a tymczasem odpowiadam na pytanie Bacy dotyczące mojego listu o rowerach:
Niestety tak, póki co jeżdżę po płaszczackich terenach miejskich i poza krótką wycieczką do supermarketu w Kehl po niemieckiej stronie Renu nie udało mi się nawet przekroczyć granic Strasburga. Ale mam nadzieję, że zdołam szybko znaleźć jakiś klub, który organizowałby wycieczki rowerowe po Wogezach lub Schwarzwaldzie. Na razie mogłem sobie tylko na oba pasma popatrzeć. W Kehl wystarczyło wyjechać rowerem na wał przeciwpowodziowy ciągnący się wzdłuż jednego z równoległych do Renu kanałów, żeby z jednej strony zobaczyć jak na dłoni charakterystyczną sylwetkę strasburskiej katedry na tle Wogezów, a z drugiej – panoramę Schwarzwaldu.


== Przeprowadzka ==
== Przeprowadzka ==