Wieści ze Strasburga: Różnice pomiędzy wersjami

Linia 306: Linia 306:
Mimo wszystko da się żyć, zresztą chyba nie chciałoby mi się kolejny raz przeprowadzać, nawet gdybym znalazł jakiś lepszy lokal. Dużym postępem jest pojawienie się w kuchniach piekarników i mikrofalówek. Żeby je wypróbować, przez parę dni żywiłem się głównie pizzą.
Mimo wszystko da się żyć, zresztą chyba nie chciałoby mi się kolejny raz przeprowadzać, nawet gdybym znalazł jakiś lepszy lokal. Dużym postępem jest pojawienie się w kuchniach piekarników i mikrofalówek. Żeby je wypróbować, przez parę dni żywiłem się głównie pizzą.


Tymczasem na uczelni rok akademicki na dobre się rozkręcił i jest coraz więcej roboty. Zajęcia wyglądają tu trochę inaczej niż u nas. Przede wszystkim nie ma podziału na wykłady i ćwiczenia. Zajęcia trwają przeważnie dwie godziny zegarowe, a nie półtora, jak my jesteśmy przyzwyczajeni, co jest dosyć męczące. Co mnie szczególnie zdziwiło, to coś, co tutejsi specjaliści od różnic  międzykulturowych nazwaliby „małym dystansem od władzy” (''small power distance''), choć dla mnie jest to raczej brak szacunku dla nauczyciela. Nie chodzi tylko o to, że studenci jedzą na zajęciach, głośno rozmawiają i nawet nie przeproszą, gdy zwróci im się uwagę – to może się zdarzyć i u nas; ale szokiem dla mnie było to, że to studenci ogłaszają koniec zajęć; jeżeli lekcja miała się skończyć na przykład o godzinie dziesiątej, to punkt dziesiąta wszyscy pakują się i wychodzą – nawet jeśli wykładowca ciągle jeszcze mówi!
Tymczasem na uczelni rok akademicki na dobre się rozkręcił i jest coraz więcej roboty. Zajęcia wyglądają tu trochę inaczej niż u nas. Przede wszystkim nie ma podziału na wykłady i ćwiczenia. Zajęcia trwają przeważnie dwie godziny zegarowe, a nie półtorej, jak my jesteśmy przyzwyczajeni, co jest dosyć męczące. Co mnie szczególnie zdziwiło, to coś, co tutejsi specjaliści od różnic  międzykulturowych nazwaliby „małym dystansem od władzy” (''small power distance''), choć dla mnie jest to raczej brak szacunku dla nauczyciela. Nie chodzi tylko o to, że studenci jedzą na zajęciach, głośno rozmawiają i nawet nie przeproszą, gdy zwróci im się uwagę – to może się zdarzyć i u nas; ale szokiem dla mnie było to, że to studenci ogłaszają koniec zajęć; jeżeli lekcja miała się skończyć na przykład o godzinie dziesiątej, to punkt dziesiąta wszyscy pakują się i wychodzą – nawet jeśli wykładowca ciągle jeszcze mówi!


W każdym razie na początku semestru zajęcia są na ogół poświęcone sprawom bardziej teoretycznym i przypomina to trochę nasze wykłady, choć grupy są przeważnie niewielkie. W międzyczasie studenci muszą dobrać się w 3-5-osobowe grupy, wybrać sobie temat i zabrać się do pracy nad napisaniem wspólnego wypracowania oraz przygotowania prezentacji. Ponieważ takich grupek może być czasem dosyć dużo, to pierwsze prezentacje są już w październiku. U niektórych wykładowców ocena końcowa to wyłącznie ocena wypracowania i prezentacji, inni robią jeszcze egzaminy pod koniec semestru.
W każdym razie na początku semestru zajęcia są na ogół poświęcone sprawom bardziej teoretycznym i przypomina to trochę nasze wykłady, choć grupy są przeważnie niewielkie. W międzyczasie studenci muszą dobrać się w 3-5-osobowe grupy, wybrać sobie temat i zabrać się do pracy nad napisaniem wspólnego wypracowania oraz przygotowania prezentacji. Ponieważ takich grupek może być czasem dosyć dużo, to pierwsze prezentacje są już w październiku. U niektórych wykładowców ocena końcowa to wyłącznie ocena wypracowania i prezentacji, inni robią jeszcze egzaminy pod koniec semestru.